Z czym kolarzy Ci się Warmia? Jeziora, lasy, natura, relaks. Miło, prawda? Nic dziwnego, że marki chętnie korzystają z tych przyjemnych skojarzeń budując swoją opowieść. Historia musi być jednak prawdziwa. 

Lokalna marka – czyli jaka?

Podczas spotkania „Nie taki #PR czarny” długo dyskutowaliśmy o tym, czym jest marka lokalna? Czy to firma wywodząca się i działająca tylko w swoim regionie, a może to marka „stąd”, która promuje swój region poza jego granicami, a może jednak brand dostępny tylko „tu” i będący wizytówką dla przyjezdnych? A może wszystkie odpowiedzi są prawidłowe, ale lokalność marek widoczna jest w różnych obszarach.

Marka Octim na swoich produktach i w komunikacji mocno podkreśla olsztynecki rodowód – zależało nam na tym, aby zbudować proste skojarzenie: jak ocet to z Olsztynka. Chcemy w ten sposób wyrobić zachowania zakupowe wśród klientów, a lokalizacja bardzo nam sprzyja – natura, czyste powietrze – cenne argumenty, które eksponujemy w nazwach i na etykietach – wyjaśniała Alicja Adamiec-Ślipy, wiceprezes zarządu Octim.

Made in Warmia

Produkty Octimu są regionalne wielowymiarowo – są Warmińskie Sosy Musztardowe, Ketchup Mazurski i Ocet z Olsztynka, ale nie tylko na półkach sklepowych firma podkreśla swoje pochodzenie – jesteśmy firmą, w której zatrudniamy kolejne pokolenia i rodziny pracowników. Wspieramy lokalne inicjatywy, bo to miejsce jest dla nas ważne. Utożsamiamy się z nim i chcemy, aby Octim miał „dobry PR” zarówno w najbliższym otoczeniu, jak i na drugim końcu Polski.

Na pytanie z sali: „A co, gdyby Octim zlokalizowany był w Rudzie Śląskiej?” – odpowiedź była prosta – nadal produkowalibyśmy najlepiej jak potrafimy, bo taka jest nasza polityka, ale pewnie w komunikacji postawilibyśmy na inne walory.

Tak samo do swojej lokalności podchodzą twórcy marki „Lake”, którzy sprzedając swoje ubrania, kuszą wyprawą nad jezioro („Take me to the lake”). Lake stawia na sukienki szyte z wysokogatunkowej dzianiny, w których można poczuć się swobodnie i komfortowo, czyli jak na Warmii. Tęsknota za beztroskim wypoczynkiem nad jeziorem, najbardziej widoczna jest wśród klientek z dużych miast – nasza marka od początku nastawiona była na sprzedaż ponadregionalną – ogólnopolską, a docelowo międzynarodową. Stąd też nazwa po angielsku – wyjaśnia Dominik Krakowiński, który wspólnie z żoną Justyną rozwija markę Lake. Czerpiemy to, co najlepsze z regionu – tu mamy szwalnie, świetne krawcowe i piękne okolice, które są inspiracją do tworzenia nowych projektów. Z resztą nazwy sukienek – Jezioranka czy Olsztynianka – też są bardzo warmińskie.

Dobry czas dla marek lokalnych

Goście spotkania byli zgodni, że lokalne marki są teraz na fali. Klienci szukając alternatywy dla wielkich koncernów, chętniej sięgają po marki, które są „bliższe”. Czytamy etykiety, sprawdzamy pochodzenie surowców, a etyczna strona biznesu ma coraz większy wpływ na podejmowane przez klientów decyzje. To nie znaczy, że nie należy czerpać dobrych, światowych trendów. Tak swoją lokalność rozumie Browar Warmia.

Jesteśmy w Olsztynie i tylko tu można napić się naszego piwa, ale sposób w jaki jest wytwarzane i dobór gatunków podyktowany jest międzynarodowymi standardami. Na całym świecie panuje moda na lokalne browary, a więc mimo, że jesteśmy bardzo lokali w zasięgu działania, robimy to zgodnie z globalnym trendem – mówił Daniel Górecki, główny piwowar Browaru Warmia.

W najnowszej mapie trendów 2019 przygotowanej przez Infuture Instytute „namacalność” jest ważnym kierunkiem w komunikacji. Chcemy poczuć bliskość z marką, utożsamiać się z jej wartościami. Chcemy wiedzieć, że to co kupujemy jest tworzone „handmade” przez lokalnych rzemieślników. To doby czas dla lokalnych marek.

Porozmawiaj z nami